Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy. Pokaż wszystkie posty

października 02, 2017

Lumpeks

Lumpeks
Pewnie nie raz spotkaliście się z różnymi opiniami na temat lumpeksów. Ja spotykałam się z opinią, że znajdę tam same szmaty i że nie warto robić tam zakupów, ale również nie raz usłyszałam, że jest to miejsce, gdzie znajdę na prawdę fajne ubrania. Pare lat temu postanowiłam, że pójdę do lumpeksu i sama sprawdzę co tam jest i czy warto tam chodzić. Nie ukrywam, że na początku było mi po prostu wstyd, że jestem w takim miejscu, ale po kolejnych wizytach to minęło. 
Nie byłam w wielu lumpeksach, ale ciągle szukałam takiego do którego będę wracać, więc do kilku zajrzałam. W końcu znalazłam taki w którym umiem znaleźć na prawdę fajne rzeczy, a do tego jest blisko mnie no i jest tam bardzo tanio. Nie raz znalazłam praktycznie nową bluzkę za 2 zł. Do lumpeksu nie chodzę często, ale jak już idę to wtedy kiedy jest nowa dostawa. Warto dowiedzieć się w jakie dni ona jest, bo wtedy towar jest najlepszy

Jak szukać ubrań? Żeby znaleźć fajne ciuchy musicie dobrze szukać. Mój sposób jest taki, że wybieram pierwszy wieszak z brzegu i po kolei przeglądam rzeczy. Może wydawać się, że to zajmie bardzo dużo czasu, ale w moim przypadku tak nie jest. Ja po prostu przesuwam wieszaki i dopiero, gdy coś wpadnie mi w oko zdejmuję wieszak i przyglądam się danej rzeczy. Jeśli widzę, że np. w danym miejscu wiszą swetry, a akurat żadnego nie chcę kupić to albo tylko 'rzucę okiem' na to co wisi albo po prostu przechodzę do kolejnego miejsca. Gdy już nazbiera mi się sporo ubrań to najczęściej idę je przymierzyć i to co mi nie pasuje oddaję, a to co na pewno chcę kupić np. odkładam sobie na bok i przeglądam resztę rzeczy. 

Ile czasu poświęcam na wizytę w lumpeksie? Najczęściej wystarczą mi 2 godziny, ale przeciąga się to też ze względu na to, że nigdy nie idę sama i druga osoba też ogląda, mierzy itp. Myślę, że 1,5 h wystarczyłoby mi w zupełności na przejrzenie wszystkiego, przymierzenie itd. 
Plusem zakupów w lumpeksie jest to, że wiele rzeczy jest nowych, a nawet nie raz znalazłam coś z metkami- np. spodnie czy spódnice z Orsaya, a wiele moich bluzek jest z H&M. Kolejny plus to to, że ubrania, które tam znajdziecie nie są jak w sieciówkach tzn. jest małe prawdopodobieństwo, że spotkacie drugą osobę w tej samej bluzie czy spodniach. 
Małym minusem jest fakt, że niektóre rzeczy są np. sprane albo mają inne mankamenty, ale wiele ciuchów jest też w stanie idealnym. W lumpeksie możecie też trafić na coś z górnej półki typu Calvin Klein. Sama takich rzeczy nie znalazłam, ale wiele osób nie raz wspomniało, że coś takiego upolowało właśnie w lumpeksie.

Ile mniej więcej wydaję na zakupy? Najczęściej jest to bardzo mała kwota, ale ja też nigdy nie wracam z wielkimi siatkami. Przykładowo za ostatnie zakupy- crop top z H&M, crop top z new looka i bluzka na ramiączkach- zapłaciłam tylko ~8 zł. Musicie pamiętać, że lumpeksy mają różne ceny i np. ten do którego ja chodzę ceny ma bardzo niskie, ale w innym lumpeksie możecie zapłacić na prawdę sporo jak na taki sklep.

Macie jakieś pytania co do lumpeksów? Jeśli tak to pytajcie śmiało, a postaram się odpowiedzieć.☺

Do następnego! ♥
Źródło zdjęć: pinterest.com

września 13, 2017

Puder ryżowy | WIBO

Puder ryżowy | WIBO
Domyślam się, że firmę Wibo znacie. Produkty tej marki na 100% można znaleźć w rossmannie. Nie dość, że są one tanie to według mnie bardzo dobre. Mam w swojej kolekcji pare produktów tej firmy i bardzo chętnie ich używam. Dziś chciałam wziąć pod lupę puder ryżowy, który kupiłam na ostatniej promocji -49%.


Puder kupiłam tylko dlatego, że czasem potrzebuję lekkiego zmatowienia i do tego sprawdza się idealnie. Produkt ten jest bardzo wydajny, łatwo się go używa, a do tego jest transparentny, więc nie widać go na twarzy. Puder będzie idealny do skóry, która tak jak moja potrzebuje lekkiego zmatowienia, ale też dla tej, która mocno się świeci. Wydaje mi się, że kosztuje około 15 zł, a więc wcale nie tak dużo. Minusem jest to, że przy upadku opakowanie może pęknąć, ale moje pękło tak, że i tak nic się z niego nie wysypuje. Kolejny mały minus to to, że trzeba się zaopatrzyć w pędzel albo puszek, bo w opakowaniu go nie znajdziemy. Według mnie są to małe minusy, które nie wpływają na ocenę tego produktu. 


Podsumowanie: Z produktu jestem bardzo zadowolona, bo działa tak jak powinien. Jest wydajny, łatwy w użyciu i można go dokładać, a do tego nie zapycha. Efekt matu jest dosyć mocny, ale nie za mocny. Każdy powinien być zadowolony z jego działania. 

A Wy lubicie produkty marki Wibo? Miałyście ten puder? 
Do następnego! ♥

września 06, 2017

Kwiat wiśni | kringle candle

Kwiat wiśni | kringle candle
Cześć! Dzisiaj pora na pachnący wpis. Patrząc na to zdjęcie na pewno zorientowaliście się, że chodzi o świecę. Jest to mój pierwszy produkt marki Kringle Candle i już wiem, że się polubimy. 


    Świeca, którą mam ma delikatny, lekki i bardzo przyjemny zapach, a jego nazwa to Cherry Blossom. Według informacji na pokrywce nuty zapachowe to wiśnia, czerwone owoce, róża, kwiat wiśni, morela, piżmo i sandałowiec. Po zapaleniu zapach nie jest duszący i nie powinien nikogo drażnić skoro mnie- osobę czułą i wrażliwą na mocne zapachy nie denerwuje. Po wybraniu zapachu trochę bałam się, że mi się nie spodoba i świeca tak na prawdę pójdzie w kąt, ale mimo, że jestem wybredna to świeca jest według mnie idealna.

    Jeśli chodzi o cenę to do tej pory uważałam, że 69,00 zł za świecę to bardzo dużo i nie śpieszyło mi się z zakupem, ale teraz uważam zupełnie inaczej i będę polecać każdemu produkty marki Kringle. Waga produktu to 240 g, a według producenta świeca ma palić się 50 h. Słoik jest bardzo ładny i będzie pasował do każdego pomieszczenia, a po wypaleniu świecy na pewno będę go używać do czegoś innego. Jeśli chodzi o górę to pokrywka jest szczelna oraz powoduje to, że zapach nie wietrzeje, a także bez problemu się ją zdejmuje i zakłada.

    Kontakt z firmą jest bardzo szybki, a obsługa jest miła za co ode mnie leci plusik. Strona internetowa jest przejrzysta, możemy sortować jakie produkty chcemy oglądać, a przy każdej świecy mamy informację nt. jej zapachu, wagi oraz czasu palenia.

Podsumowując: z produktu jestem bardzo zadowolona, zapach jest wręcz idealny, podczas transportu nic się nie uszkodziło, bo paczka była dobrze zabezpieczona, a świeca tworzy fajny klimat i pozwala się zrelaksować.




A Wy znacie produkty marki Kringle? Macie coś z tej firmy? Do następnego! ♥

września 04, 2017

Wnętrze

Wnętrze
Dzisiaj przychodzę do Was z trochę innym wpisem, bo postanowiłam, że pokażę Wam inspiracje z Internetu. Chyba nie ma sensu rozpisywanie się i opisywanie każdego zdjęcia, dlatego dziś będzie znacznie mniej tekstu, a postem będą rządzić zdjęcia. Będą to zdjęcia wnętrz, które bardzo mi się podobają i sama chciałabym mieć podobnie urządzone mieszkanie. Dodam zdjęcia wnętrz, które nie różnią się za bardzo od naszych jeśli chodzi o budowę, a więc każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Mam nadzieję, że zdjęcia Wam się spodobają i że Was zainspirują do stworzenia czegoś podobnego. Zaczynajmy! 




Wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony pinterest.com. Myślę, że fotografie pokazują ładne wnętrza, które nie są zbyt wymyślate i przesadzone. Do następnego! ♥

września 03, 2017

K*lips | Lovely

K*lips | Lovely

Na pewno znacie pomadki od Lovely, które wywołały jakiś czas temu sporo emocji. Niektórzy byli im bardzo przeciwni, bo wyglądają jak kopia Kylie, a za to inni je uwielbiają. Ja mimo wszystko zaliczam się do tej drugiej grupy. Póki co mam tylko jeden taki komplet z całej kolekcji, ale na pewno nie jest ostatni. Kolor, który wybrałam to NEUTRAL BEAUTY.  Komplet- kredka i pomadka- kupiłam w Rossmannie na poprzedniej edycji promocji -49%. Produkty zatem kosztowały około 10-13 zł, a więc według mnie warto polować na nią zwłaszcza podczas tej promocji. Jeśli chodzi o same produkty to jestem bardzo zadowolona. 

+PLUSY+
Piękny kolor, który nie rzuca się w oczy- idealny na co dzień
Łatwe nakładanie produktów- malowanie ust zajmuje pare sekund
Produkty można stosować oddzielnie, a do pomadki wcale nie jest potrzebna konturówka
Nie trzeba dokupywać konturówki
Ładne opakowania, a do tego wygodne w użyciu
Aplikator jest przyjemny w dotyku
Usta szybko stają się matowe, ale produkty te ich nie wysuszają
Usta po nałożeniu nie kleją się
Produkty są bardzo trwałe, a ich ścieranie jest równomierne i prawie niezauważalne
Wydajność
Cena na promocji bardzo zachęca do zakupu

-MINUSY-
Dla niektórych konsystencja pomadki może być niezadowalająca, bo przypomina takie suche masełko
Ciężko ją dostać, bo często jest wykupiona

Jak widać minusy są tylko dwa, a przynajmniej ja innych nie zauważyłam. Polecam Wam przetestować pomadki z tej serii, bo według mnie nikt nie pożałuje zakupu, a i pieniędzy nie wyrzucicie w błoto. Ja czekam aż może wyjdą nowe kolory i chętnie się w nie zaopatrzę. :)



Dajcie znać czy używałyście tych pomadek i co o nich sądzicie. 
Do następnego! ♥

sierpnia 29, 2017

Fotozeszyty od saal-digital.pl

Fotozeszyty od saal-digital.pl

Ostatnio chciałam wywołać zdjęcia z wakacji, ale jakoś nie umiałam się do tego zabrać, a więc zdjęcia tylko czekały aż w końcu wybiorę się do fotografa. Nie ukrywam, że od dłuższego czasu myślałam o fotoksiążce i w sumie był to idealny moment na zrobienie jej. Trafiłam na stronę saal-digital.pl na której (bez wychodzenia z domu <3) stworzyłam własny fotozeszyt. Na tej stronie macie możliwość zrobienia własnych foto-produktów i nie jest to tylko fotozeszyt czy fotoksiążka, ale też plakaty, kalendarze, obrazy itd. Wystarczy, że ściągniecie darmowy program i możecie zacząć zabawę z projektowaniem. Fajne jest to, że program jest bardzo prosty w obsłudze i każdy będzie wiedział co, gdzie i jak się robi. Zdjęcia mogłam układać jak tylko chciałam, wybrałam też ilość stron, a także wielkość mojego zeszytu. Jeśli chcecie możecie ustawić tło jakie Wam się podoba, dodawać własny tekst itp. Myślę, że nie ma sensu opisywać co i jak, bo najłatwiej będzie jak sami to sprawdzicie.


Po złożeniu zamówienia czekałam bardzo krótko na przesyłkę, bo dotarła ona do mnie w 4 dni robocze, a jest to bardzo szybko tym bardziej, że przesyłka szła z Niemiec. Paczka była zapakowana tak, że nic się nie uszkodziło. Po wyjęciu zeszytów od razu zabrałam się do oglądania. Pierwsza i ostatnia strona jest zabezpieczona przeźroczystą okładką, a więc nic się nie pobrudzi i np.: nie zaleje. Zdjęcia są ułożone dokładnie tak jak to zaprojektowałam, a ich jakość jest taka sama- ani lepsza ani gorsza. Bardzo podoba mi się to jak zeszyty wyglądają i plusem jest to, że są leciutkie. Myślę, że będą idealne na prezent np. urodzinowy czy świąteczny. Idealnym rozwiązaniem jest też spirala w środku dzięki czemu strony przekładamy bez problemu i nic nam się nie pogniecie i nie pozagina. Ja wybrałam sobie bardzo jasne tło z delikatnym nadrukiem i niestety nie uchwyciłam go za dobrze, ale według mnie jest znacznie lepsze niż zwykłe białe. Możecie w swoim zeszycie zrobić tak, że każda strona będzie miała inne tło, ale ja wolałam żeby wszystko było jednolite. :)


Podsumowując: z przesyłki jestem bardzo zadowolona. Zeszyty są wykonane tak, że posłużą mi bardzo długo, a czas oczekiwania dodatkowo zachęca do zakupu na tej stronie, bo np.: u fotografa czekałabym dłużej na tego typu produkt. Strona jest banalna w obsłudze, więc nie ma co się martwić, że czegoś nie zrozumiecie. Kontakt z obsługą jest też bardzo przyjemny i szybki, a po zamówieniu możemy obserwować jaki status ma nasza przesyłka. :)


Dziękuję saal-digital.pl za możliwość testowania. :)

sierpnia 21, 2017

Top matt i top no wipe

Top matt i top no wipe
Dzisiaj kolejna część o hybrydach, ale tym razem chcę się skupić na topie matowym i topie no wipe. Mam 3 lakiery tego typu w tym dwa matowe. Wszystkie te lakiery kupiłam na aliexpress, a więc ich cena nie wyniosła więcej jak 2$.



Lakiery, które zamówiłam jako pierwsze to te w białej buteleczce. Ich firma to M.Ladea. Jeden top kosztował dokładnie 4,14 zł i szedł do mnie standardowo około miesiąca. Z obu tych produktów jestem zadowolona, bo robią to co mają robić. Top no wipe daje bardzo ładny błysk, nie ma warstwy dyspersyjnej, pyłki dobrze się do niego przyklejają i bez problemu się je wciera. Jest on też trwały, bardzo wydajny i utwardza się tak samo jak inne lakiery. Jak nazwa wskazuje jest no wipe, więc nie trzeba go już przemywać po utwardzeniu. Lakier ma fajny pędzelek, bo nie jest on ani za długi ani za krótki przez co dobrze się nim maluje. Jest on ścięty na równo przez co można nim dotrzeć w każde miejsce nie zalewając przy tym skórek. Jestem z niego bardzo zadowolona. :)




Porównując top z Rosalinda i ten firmy M.Ladea to Rosalind był trochę droższy, bo kosztował 4,71 zł. Jeśli chodzi o czas dostawy to jest on praktycznie taki sam. Lakier z Rosalinda jest odrobinę lepszy, bo ma przeźroczysty kolor, a ten drugi top ma kolor mleczny i dosłownie odrobinkę zmienia kolor lakieru bazowego. Oba lakiery dobrze się utwardzają i są wydajne. Praca nimi jest łatwa, a do tego topy zaczynają się błyszczeć dopiero po +/- tygodniu. Topy dają faktycznie mat, a nie jak w przypadku innych tego typu produktów satynę. Mat pojawia się od razu przy utwardzaniu i nie trzeba lakieru dodatkowo przemywać, ale uważam, że warto, bo wtedy ten mat jest jeszcze mocniejszy. Lakier z M.Ladea niestety trafił do mnie trochę felerny, bo jego pędzelek jest trochę poskręcany, ale i tak da się nim dobrze pomalować paznokcie.


Podsumowując: z wszystkich lakierów jestem zadowolona, bo spełniają swoje zadanie praktycznie w 100% i nie ma z nimi żadnego problemu. Efekt matu utrzymuje się długo, a top no wipe jest faktycznie taki jak powinien być. Polecam przetestować te produkty, bo uważam, że na prawdę warto. :)

sierpnia 15, 2017

Honolulu | W7

Honolulu | W7
Hej, dzisiaj przychodzę do Was z recenzją bronzera Honolulu od w7. Długo szukałam odpowiedniego bronzera, który nie będzie zbyt pomarańczowy, a do tego za ciemny. Chciałam też coś co nie będzie kosztowało wiele, a także będzie dostępne w wielu miejscach. Po przekopaniu internetu w końcu trafiłam na ten bronzer. Miał on bardzo dobre opinie, więc postawiłam, że chcę zobaczyć czy sprawdzi się i u mnie no i czy faktycznie warto go mieć.

Bronzer ten ma odrobinę pomarańczowego odcienia, ale nie jest to mocno widoczne. Jest on zamknięty w ładnym, dziewczęcym i kartonowym opakowaniu, które wbrew pozorom wcale się nie psuje. W środku znajduje się także mały pędzelek, który idealnie sprawdzi się do torebki i do poprawek w ciągu dnia, lecz ja wolę ten widoczny na zdjęciu, dlatego ten dołączony leży i czeka aż w końcu może przyjdzie jego kolej. Mimo wszystko nie jest on zły, bo włosie jest miękkie, nie kuje i pracuje się nim całkiem nieźle. Bronzer jest bardzo wydajny. Służy mi już 2 lata i jego zużycie możecie zauważyć na zdjęciu poniżej. Dodam też, że nie nakładam go na tyle dużo żeby mieć widoczną krechę, a daję go tyle żeby moje kości policzkowe były ładnie podkreślone i uwydatnione.


Jeśli chodzi o pylenie to nie jest ono duże. Przy produktach prasowanych raczej niemożliwe jest całkowite wyeliminowanie pylenia, ale w tym przypadku jest ono na prawdę minimalne. Bronzer nakłada się bardzo łatwo, szybko i raczej nie da się nim zrobić krzywdy (czyt. plam). Jego cena również nie jest wysoka, bo produkt ten kosztuje paręnaście złotych i według mnie na prawdę warto go kupić. Bronzer ten jest idealny do codziennego makijażu. Można stopniować jego intensywność, a także jak już wspomniałam wystarczy Wam na bardzo długo.



Dajcie znać czy go miałyście, a może polecicie mi coś innego? 


kwietnia 15, 2017

Czy warto kupować na aliexpress?

Czy warto kupować na aliexpress?



Pewnie słyszałyście o ostatnio bardzo popularnej stronie aliexpress. Jeśli nie to jest to strona na której znajdziecie wiele tanich rzeczy. Są tam kosmetyki, akcesoria np. do makijażu czy paznokci, ubrania, akcesoria do telefonów, samochodów itd. Tak na prawdę wymieniać można bardzo długo, bo asortyment jest ogromny. Wiele osób uważa, że nie warto kupować na tej stronie, bo to przecież same "chińskie rzeczy". Faktycznie są to chińskie produkty, ale tak na prawdę co nie jest teraz chińskie? Na większości rzeczy znajdujemy napis MADE IN CHINA, więc czemu odmawiać sobie kupna czegoś taniej skoro coś co kupimy u nas i tak pewnie jest wyprodukowane w Chinach?




Na początku nie byłam pewna tej strony, ale po czasie sama trochę zaszalałam i kupiłam sporo produktów. Pierwszą rzeczą była czarna maska peel off. Nie przemyślałam tego zakupu, bo tak na prawdę nie wiadomo co w niej jest, ale na szczęście po użyciu nic się nie stało z moją buzią. Mimo wszystko teraz trzymam się z daleka od takich kosmetyków, no może poza lakierami hybrydowymi, ale o tym za chwilkę. Maska jak wspomniałam nie podrażniła mnie, nic mi po niej nie wyskakiwało itd, ale cudów tak na prawdę nie zdziałała. 
Kosztowała około 6,50 zł, a więc tanioszka. :) 
Czas oczekiwania: około miesiąca


Kolejne rzeczy to m.in. lakiery hybrydowe, które uwielbiam, blaszka do stempli, pędzelek do malowania zdobień na paznokciach, wzorniki, blaszka magnetyczna do tworzenia efektu cat eye, pędzle do makijażu, urocza opaska na włosy z kocimi uszkami, której niestety nie ma na zdjęciach, naklejki wodne i różne pyłki do zdobienia paznokci. Nie są to wszystkie produkty jakie mam z alie, ale nie chciałam wszystkich fotografować, bo pewnie i tak bym nie wszystko zebrała. Jak widać produktów kupiłam sporo, a zapłaciłam za nie maksymalnie około 50 zł. Lakiery opiszę w jednym z kolejnych postów, a więc nie będę się rozwodzić nad nimi. Są one dobrze napigmentowane, bardzo dobrze się nimi pracują, nie ma problemu z utwardzaniem i długo trzymają się na paznokciach. Jeden lakier kosztuje około 4 zł, a czekałam na nie przeważnie mniej niż miesiąc.
Pędzle do makijażu służą mi już rok i jak widać trzymają się świetnie. Myłam je już nie raz i nic się z nimi nie dzieje.Włosie jest miękkie, nie kłuje i dobrze się nimi blenduje cienie. Za komplet 4 pędzli zapłaciłam około 8 zł, a czekałam na nie miesiąc.
Jeśli chodzi o wzorniki to są wykonane z grubego plastiku i muszę przyznać są bardzo solidne. Wygodnie się je maluje oraz nie łamią się. W zestawie było 50 sztuk, a zapłaciłam za nie 6,50 zł. Czekałam na dostawę mniej niż miesiąc.
Blaszka do stempli kosztowała 3,39 zł, czekałam na nią też mniej niż miesiąc i na moje potrzeby jest idealna. Wzorki są śliczne, a pracuje się z nią bardzo dobrze.
Magnes kosztował 3,40 zł, a czas oczekiwania był taki jak w pozostałych przypadkach. Można nim tworzyć linię prostą, poziomą, ukośną, a do tego jest solidnie wykonany. 




Mam również 3 pyłki do paznokci. Jeden to efekt lustra, który kosztował maksymalnie 8 zł, efekt kameleona za który zapłaciłam podobnie oraz pyłek świecący w świetle UV za 3,90.
Efekt lustra i kameleona są świetne i tworzą dokładnie to co mają. Są trwałe, a aplikacja jest banalnie prosta.
Najmniej jestem zadowolona z pyłku świecącego w UV, bo nie spełnia swojego zadania za dobrze, ciężko się go aplikuje, brudzi, a na dodatek spodziewałam się, że będzie świecił w ciemności.
Naklejki wodne kosztowały około 1 zł. Są one bardzo łatwe w nakładaniu, a do tego dobrze się trzymają na paznokciach.
Na zdjęciu jest również brokat, który miał być efektem syrenki, ale wygląda na tyle ładnie, że nie narzekam, że nie jest to to co miało być. Zapłaciłam za niego maksymalnie 7 zł.
Różowy długopis to tak na prawdę magnes, który kupiłam żeby wypróbować go przy lakierze magnetycznym. Dobrze przyciąga drobinki i można nim tworzyć niezbyt skomplikowane wzorki. Kosztował 1 zł i też czekałam na niego miesiąc. Jak mówiłam nie są to wszystkie produkty, które mam z tej strony, ale jest to zbyt duża ilość żeby je opisywać. We wszystkich rzeczach, które mam zawiodłam się tylko na jednej, a reszta praktycznie w 100% wywiązuje się ze swojego zadana. 



Jak możecie zauważyć jestem zadowolona z zakupów i uważam, że warto poszukać tam pewnych rzeczy, a nie kupować u nas nawet 10 razy drożej. Minusem jest czas oczekiwania, ale myślę, że warto uzbroić się w cierpliwość. A Wy macie jakieś rzeczy z alie? ♥


Copyright © 2016 PAULINOOWO , Blogger