Pokazywanie postów oznaczonych etykietą notka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą notka. Pokaż wszystkie posty

sierpnia 16, 2017

Lakiery z aliexpress

Lakiery z aliexpress

Ostatnio pisałam tutaj o lakierach hybrydowych z aliexpress. Nie ukrywam, że bardzo się z nimi polubiłam, bo nie dość, że są trwałe to są również tanie, a pigmentacja jest po prostu rewelacyjna. Lakiery te są w małych buteleczkach, ale przynajmniej mam pewność, że je zużyję do końca. Niestety minusem zamawiania rzeczy z aliexpress jest czas oczekiwania. Na zamówienia czekałam zawsze około miesiąc, ale wiem, że niektóre osoby czekały nawet kilka miesięcy, ale są to jakieś wyjątki. Mimo to nie jestem zniechęcona. Czas oczekiwania jest może długi, ale wysyłka jest darmowa co pewnie ucieszy niejedną osobę. O jakich lakierach jest mowa i jaką firmę polecam? Zapraszam Was do lektury.


Lakiery, które tak bardzo lubię są marki Rosalind. Najczęściej kosztują około $1-$2, czyli na nasze 4-8 zł. Można kupić wiele kolorów lakierów tej marki, a także są dostępne lakiery termiczne (pierwsze dwa lakiery od lewej na zdjęciu powyżej), cat eye czy lakiery z drobinkami itp. Nie ryzykowałabym z żadną bazą chińskich firm, bo się boję o moje paznokcie i nie chcę dostać jako gratis uczulenia. Zawsze używam bazy Semilac, EmNail, Indigo lub z Claresy, a na nią dopiero nakładam kolor, a czasem również top z alie. Lakiery z Rosalind mają jak już wspomniałam bardzo dobrą pigmentację, są odpowiednio gęste i dobrze się utwardzają. Lakiery o odcieniu jasnym jak i ciemnym utwardzam w mojej lampie 30 sekund i nie mam problemu z marszczeniem się np. czarnego lakieru. Pędzelek jest dosyć szeroki i ścięty na równo, a takimi pracuje mi się najlepiej. Buteleczki są solidne, dobrze się je zakręca, a same lakiery są bardzo wydajne. Lakierami bez problemu można malować jakieś wzorki, można na nie też nakładać pyłki i brokaty. Jak większość lakierów mają warstwę dyspersyjną, a na paznokciach utrzymują się długo i bardzo dobrze. Nigdy nie miałam problemu z ich trwałością, bo trzymają mi się aż do ściągnięcia. Ja jestem w nich zakochana i będę je polecała w dalszym ciągu. Myślę, że warto je spróbować, a jeśli używacie tych 'lepszych' baz to moim zdaniem nie ma co się obawiać o uczulenie. 


A Wy jakie tanie lakiery hybrydowe polecacie?

kwietnia 24, 2017

Paznokciowe inspiracje

Paznokciowe inspiracje

Pewnie nie jestem jedyną osobą, która lubi mieć jakieś wzorki na paznokciach, a nigdy nie ma na nie pomysłu. Często szukam czegoś ładnego, szybkiego i prostego, ale przez wieczne kombinowanie robię paznokcie na prawdę długo. Rzadko zdarza się, że od razu wiem jak je pomaluję, a inspiracji wiecznie mi za mało. :D Dzisiaj chciałam pokazać Wam kilka zdjęć moich paznokci, a także dodam zdjęcia z internetu. Mam nadzieję, że znajdziecie coś dla siebie i że choć trochę Was zainspiruję.

Najpierw może pokażę Wam moje prace, a także trzy zdjęcia paznokci, które wykonała mi przyjaciółka. Paznokcie w większości przypadków nie są trudne do wykonania, ale przy niektórych wymagana jest precyzja i skupienie. Zacznę od paznokci zrobionych przez przyjaciółkę. Pierwsze, które pokazuję są pierwszymi jakie mi kiedykolwiek zrobiła. Bardzo mi się podobały i nie miałam serca ich ściągać. Uwielbiam diamenty, dlatego znalazły się na moich paznokciach. Są to naklejki z allegro, które również kupiłam. Naklejki te nakleja się bardzo łatwo, a do tego jeden kartonik kosztował 1 zł. Na paznokciach mam też efekt holo, który ślicznie mienił się w słońcu.


Kolejne paznokcie to coś geometrycznego. Uwielbiam takie wzory na paznokciach i miałam je już kilka jak nie kilkanaście razy. W tym przypadku wystarczyło obmalować paznokieć dookoła i malować kreski w wybranych miejscach tak, aby się ze sobą łączyły. Na koniec wystarczy nakleić efekt szkła, który w tym przypadku był delikatny i niestety nie widać go za bardzo na zdjęciach.


Ostatnie paznokcie przez nią wykonane to coś zimowego. Poprosiłam ją o śnieżynkę i renifera. Śnieżynkę malowała już któryś raz i za każdym według mnie wychodzi jej ślicznie czego jej zazdroszczę. Renifera malowała po raz pierwszy i ja byłam bardzo zadowolona z tego co wyszło. Paznokcie trzymały się długo, a do tego świetnie się prezentowały.


Teraz pokażę Wam paznokcie, które robiłam sama. Pierwsze to połączenie negative space, które wbrew pozorom nie jest aż tak trudne i naklejki w kształcie diamentu. Uwielbiam jasne paznokcie, a tutaj kolor i wzory ładnie się dopasowały i uzupełniły. Nie napracowałam się przy nich za wiele, a efekt według mnie (nieskromnie mówiąc) był świetny.


Następna jest czarna koronka na białym tle. Ten wzór również jest prosty i szybki, a według wielu osób wygląda na skomplikowany. Efekt końcowy według mnie to efekt wow, który w łatwy i całkiem szybki sposób da się otrzymać. Wystarczy namalować półkole, nad nim dwie poziome kreski, a w ich środkach pionowe kreseczki. Na górze namalowałam półkola, a na nich kolejne jeszcze mniejsze półkola, można powiedzieć, że to coś na wzór kwiatków.


Kolejne są zwykłe paznokcie w kolorze czarnym z dodatkiem jasnoniebieskiego brokatu na paznokciu serdecznym i środkowym. Brokat pod wpływem topu zmienił kolor na zielony i nie ukrywam, że bardzo mi się podobał. Ładnie mienił się w świetle i dobrze trzymał się na paznokciach.


Ostatnie moje paznokcie są pomalowane na czarno, a w nie wtarłam efekt kameleona z aliexpress. Tutaj wtarłam go w zwykły top przetarty cleanerem, bo nie umiałam doczekać się aż przyjdzie mi top no wipe. Efekt jest rewelacyjny, a pyłek bardzo tani. Kupiłam go za około 4 zł, a szedł do mnie standardowy miesiąc. Cieszę się, że nie kupiłam tego pyłku z Semilaca czy Neonail za około 30 zł, bo przepłaciłabym i to sporo.


Teraz wrzucę kilka zdjęć inspiracji z internetu. Nie będę ich opisywać, bo jest to raczej niepotrzebne. Wybrałam te paznokcie, które podobają mi się najbardziej i sama miałabym ochotę je nosić. :)





Mam nadzieję, że coś Was zainspirowało i że paznokcie Wam się spodobały. Nie są one trudne, więc mam nadzieję, że któreś ze zdobień wykorzystacie do Waszego manicure.

 Do następnego postu. ♥

kwietnia 20, 2017

Co kupiłam na promocji -49%?

Co kupiłam na promocji -49%?

Jak wiecie albo jeszcze nie, od dziś ruszyła promocja w Rossmannie. Jest to promocja -49% na kosmetyki do makijażu. Dużo taniej możemy dostać np.: podkłady, pudry, tusze, cienie, eyelinery, pomadki czy lakiery. Promocja trwa od dziś, czyli od 20 do 28 kwietnia. Radzę szybko wybrać się na zakupy, bo w drogeriach są na prawdę ogromne tłumy i już nie wszystko da się kupić. Ja byłam na zakupach rano i upolowałam wszystko co chciałam, a to mnie bardzo cieszy. ♥ Dodatkową ciekawostką jest to, że jeśli ściągniecie aplikację Rossmanna i pokażecie kod przy kasie otrzymacie -55% zamiast -49% rabatu. Warunkiem jest to, że musicie kupić co najmniej jedną, obojętnie jaką rzecz do twarzy, do ust i do oczu. A więc co ja wybrałam?


Już dzień wcześniej wypisałam sobie co chciałabym kupić żeby od razu iść po produkty, ale też dlatego żeby nie stać i nie myśleć co wziąć wśród przepychających się ludzi. Na swojej liście miałam tylko 5 rzeczy i faktycznie tyle kupiłam. Najbardziej zależało mi na pomadce K*Lips z Lovely w odcieniu Neutral Beauty, która ma nr 4. Bardzo chciałam puder sypki z Wibo i cień w kremie Color Tattoo z Maybelline. Dodatkowo chciałam kupić niebieski eyeliner i tusz do rzęs żeby mieć jakiś w zapasie. Od razu po zakupach przetestowałam rzeczy i z każdej jestem bardzo zadowolona, a więc cieszę się, że nie zmarnowałam pieniędzy. :D 


Na pierwszy ogień poszła pomadka, która na szczęście pasuje do mojej karnacji, a do tego rozprowadza się jak masełko i jest bardzo trwała. Przed przeceną kosztowała około 26, a więc sporo tym bardziej, że wiem, że wcześniej kosztowała tylko 20 zł. Kolejną rzeczą do testowania był cień, który kupiłam z myślą, że będę używać go jako bazę pod cienie suche. Słyszałam, że sprawdza się bardzo dobrze i liczę, że u mnie też będzie działał tak jak bym chciała. Pudru użyłam od razu po powrocie do domu i musiałam nakładać go pędzlem, bo w opakowaniu nie ma gąbeczki, a niestety żadnej nie miałam w zapasie. Pędzlem nakładało mi się go źle, dlatego muszę zaopatrzyć się w gąbkę. Puder dobrze matuje, jest transparentny, a w opakowaniu jest go na prawdę dużo. Nie mam problemu ze świecącą się skórą, dlatego jestem pewna, że nie będę musiała go dokładać w ciągu dnia.


Eyeliner ma super kolor. Fakt, trzeba go nakładać kilka razy, aby uzyskać intensywny odcień, ale jakoś mi to nie przeszkadza. Jest dosyć rzadki, ale z czasem zgęstnieje i będzie wręcz idealny. Pędzelek jest długi i miękki przez co dobrze mi się nim malowało. Nie miałam jeszcze eyelinera w tak szalonym kolorze i cieszę się, że go kupiłam, bo wiem, że się bardzo polubimy.
Tusz do rzęs jest przyjemny w użyciu, ale wolę jednak jak maskara troszkę postoi i zgęstnieje. Produkt dobrze rozdziela, pogrubia i wydłuża rzęsy oraz nadaje im ładny czarny kolor.

Z zakupów jestem bardzo zadowolona i cieszę się, że dostałam to co chciałam. Za całość zapłaciłam niecałe 40 zł, a więc też nie tak dużo. A Wy co kupiłyście? 

kwietnia 18, 2017

Najlepsza baza i top hybrydowy

Najlepsza baza i top hybrydowy


Jako hybrydomaniaczka ciągle poszukuję czegoś wartego uwagi i czegoś co się u mnie sprawdzi w 100%. Dziś chciałam Wam przedstawić dwie bazy i dwa topy, które u mnie sprawdziły się bardzo dobrze i chętnie będę te produkty polecać. Każdy z produktów kosztuje około 30 zł, a można je kupić zarówno stacjonarnie jak i online.  Bazy dobrze trzymają się na paznokciach, a topy dają przepiękny błysk. Wiem, że nie każdy lubi te produkty, ale wiem też, że nie tylko ja mam dobre zdanie na temat tych produktów i mam nadzieję, że u Was równie dobrze się sprawdzą. A więc zaczynamy.


Zacznę może od bazy, bo to pierwszy lakier, którego używamy przy manicure hybrydowym. Bazę mam z firmy Semilac i Claresa. Semilac jest bardzo znany i wiele osób używa produktów tej firmy, ale niestety też wiele osób skarży się na lakiery tej marki, bo uczulają. W moim przypadku nic się nie działo z paznokciami, a baza bardzo dobrze trzymała się na płytce, do tego lakiery kolorowe się na niej nie kurczyły. Baza jest wydajna, nie jest za gęsta ani za rzadka przez co dobrze się nią maluje i nie spływa na skórki. Nie śmierdzi, a pędzelek jest ścięty na równo i pracuje mi się nim bardzo dobrze. Minusem jest opakowanie, bo jeśli odrobina lakieru zostanie na szyjce butelki to zakrętka będzie się luzowała i produkt nie będzie zakręcony na maxa.



Druga baza jak już wspomniałam jest z Claresy. Baza u mnie sprawdziła się bardzo dobrze, ale wiem, że kilka osób na nią narzekało. Pędzelek jest dosyć cienki, ale nie za cienki, a także jest ścięty na równo i lubię nim malować. Produkt tak jak w przypadku Semilaca ma przyjemną konsystencję, a oba lakiery bardzo dobrze i szybko się utwardzają. Topy, które mam są tych samych firm. Oba są bardzo wydajne, a konsystencja jest idealna. Pędzelki w tym przypadku też są ścięte na równo i według mnie dobrze się nimi pracuje. Lakiery te dobrze się utwardzają i nadają piękny połysk, który utrzymuje się aż do ściągnięcia lakieru. Nie zdzierają się z paznokci, dobrze zabezpieczają wszelkie naklejki, brokaty, pyłki itd.
Bardzo je lubię i również je polecam.


A wy jakie bazy i topy lubicie?

kwietnia 15, 2017

Czy warto kupować na aliexpress?

Czy warto kupować na aliexpress?



Pewnie słyszałyście o ostatnio bardzo popularnej stronie aliexpress. Jeśli nie to jest to strona na której znajdziecie wiele tanich rzeczy. Są tam kosmetyki, akcesoria np. do makijażu czy paznokci, ubrania, akcesoria do telefonów, samochodów itd. Tak na prawdę wymieniać można bardzo długo, bo asortyment jest ogromny. Wiele osób uważa, że nie warto kupować na tej stronie, bo to przecież same "chińskie rzeczy". Faktycznie są to chińskie produkty, ale tak na prawdę co nie jest teraz chińskie? Na większości rzeczy znajdujemy napis MADE IN CHINA, więc czemu odmawiać sobie kupna czegoś taniej skoro coś co kupimy u nas i tak pewnie jest wyprodukowane w Chinach?




Na początku nie byłam pewna tej strony, ale po czasie sama trochę zaszalałam i kupiłam sporo produktów. Pierwszą rzeczą była czarna maska peel off. Nie przemyślałam tego zakupu, bo tak na prawdę nie wiadomo co w niej jest, ale na szczęście po użyciu nic się nie stało z moją buzią. Mimo wszystko teraz trzymam się z daleka od takich kosmetyków, no może poza lakierami hybrydowymi, ale o tym za chwilkę. Maska jak wspomniałam nie podrażniła mnie, nic mi po niej nie wyskakiwało itd, ale cudów tak na prawdę nie zdziałała. 
Kosztowała około 6,50 zł, a więc tanioszka. :) 
Czas oczekiwania: około miesiąca


Kolejne rzeczy to m.in. lakiery hybrydowe, które uwielbiam, blaszka do stempli, pędzelek do malowania zdobień na paznokciach, wzorniki, blaszka magnetyczna do tworzenia efektu cat eye, pędzle do makijażu, urocza opaska na włosy z kocimi uszkami, której niestety nie ma na zdjęciach, naklejki wodne i różne pyłki do zdobienia paznokci. Nie są to wszystkie produkty jakie mam z alie, ale nie chciałam wszystkich fotografować, bo pewnie i tak bym nie wszystko zebrała. Jak widać produktów kupiłam sporo, a zapłaciłam za nie maksymalnie około 50 zł. Lakiery opiszę w jednym z kolejnych postów, a więc nie będę się rozwodzić nad nimi. Są one dobrze napigmentowane, bardzo dobrze się nimi pracują, nie ma problemu z utwardzaniem i długo trzymają się na paznokciach. Jeden lakier kosztuje około 4 zł, a czekałam na nie przeważnie mniej niż miesiąc.
Pędzle do makijażu służą mi już rok i jak widać trzymają się świetnie. Myłam je już nie raz i nic się z nimi nie dzieje.Włosie jest miękkie, nie kłuje i dobrze się nimi blenduje cienie. Za komplet 4 pędzli zapłaciłam około 8 zł, a czekałam na nie miesiąc.
Jeśli chodzi o wzorniki to są wykonane z grubego plastiku i muszę przyznać są bardzo solidne. Wygodnie się je maluje oraz nie łamią się. W zestawie było 50 sztuk, a zapłaciłam za nie 6,50 zł. Czekałam na dostawę mniej niż miesiąc.
Blaszka do stempli kosztowała 3,39 zł, czekałam na nią też mniej niż miesiąc i na moje potrzeby jest idealna. Wzorki są śliczne, a pracuje się z nią bardzo dobrze.
Magnes kosztował 3,40 zł, a czas oczekiwania był taki jak w pozostałych przypadkach. Można nim tworzyć linię prostą, poziomą, ukośną, a do tego jest solidnie wykonany. 




Mam również 3 pyłki do paznokci. Jeden to efekt lustra, który kosztował maksymalnie 8 zł, efekt kameleona za który zapłaciłam podobnie oraz pyłek świecący w świetle UV za 3,90.
Efekt lustra i kameleona są świetne i tworzą dokładnie to co mają. Są trwałe, a aplikacja jest banalnie prosta.
Najmniej jestem zadowolona z pyłku świecącego w UV, bo nie spełnia swojego zadania za dobrze, ciężko się go aplikuje, brudzi, a na dodatek spodziewałam się, że będzie świecił w ciemności.
Naklejki wodne kosztowały około 1 zł. Są one bardzo łatwe w nakładaniu, a do tego dobrze się trzymają na paznokciach.
Na zdjęciu jest również brokat, który miał być efektem syrenki, ale wygląda na tyle ładnie, że nie narzekam, że nie jest to to co miało być. Zapłaciłam za niego maksymalnie 7 zł.
Różowy długopis to tak na prawdę magnes, który kupiłam żeby wypróbować go przy lakierze magnetycznym. Dobrze przyciąga drobinki i można nim tworzyć niezbyt skomplikowane wzorki. Kosztował 1 zł i też czekałam na niego miesiąc. Jak mówiłam nie są to wszystkie produkty, które mam z tej strony, ale jest to zbyt duża ilość żeby je opisywać. We wszystkich rzeczach, które mam zawiodłam się tylko na jednej, a reszta praktycznie w 100% wywiązuje się ze swojego zadana. 



Jak możecie zauważyć jestem zadowolona z zakupów i uważam, że warto poszukać tam pewnych rzeczy, a nie kupować u nas nawet 10 razy drożej. Minusem jest czas oczekiwania, ale myślę, że warto uzbroić się w cierpliwość. A Wy macie jakieś rzeczy z alie? ♥


kwietnia 14, 2017

Najlepszy top i odżywka do paznokci

Najlepszy top i odżywka do paznokci


Jak można zauważyć jestem miłośniczką hybryd, ale nie zmienia to faktu, że od czasu do czasu sięgam po zwykłe lakiery. Nigdy nie maluję paznokci kolorowym lakierem nie pokrywając przed tym płytki jakąś bazą, a na sam koniec lubię użyć top coatu, który sprawi, że moje paznokcie będą błyszczące, a lakier będzie się dłużej trzymał. W poście przedstawię Wam dwa lakiery jeden, czyli baza za jakieś 7 zł, a drugi, czyli top za około 30 zł. Zapraszam Was do zobaczenia, którą bazę i top coat polecam najbardziej.




Bardzo lubię odżywkę z Wibo sos weak nails. Odżywka ta jest mega wydajna, tania, ma pędzelek ścięty na równo, a do tego jest on szeroki, więc wystarczą dwa ruchy żeby pomalować cały paznokieć. Odżywka jest zamknięta w ładnej i prostej buteleczce, która jest bardzo solidna. Jeśli chodzi o działanie to jest to odżywka, która u mnie sprawdziła się najlepiej, a uwierzcie miałam ich bardzo dużo. Żadna odżywka, którą miałam nie sprawiła, że paznokcie były jednocześnie twardsze, gładsze, mniej łamliwe i mniej rozdwajające. Konsystencja jest bardzo przyjemna, bo nie jest ani za gęsta ani za rzadka. Lakier szybko wysycha i dosłownie po minucie od pomalowania można nałożyć kolejną warstwę lakieru. Ta odżywka jest na prawdę warta uwagi, a do tego Wasz portfel nie ucierpi przy zakupie. 



Jeśli chodzi o top coaty to zawsze miałam te z niższej półki cenowej i nie ukrywam nie były rewelacyjne. Lubię, gdy moje paznokcie bardzo się błyszczą, a niestety tanimi topami nie umiałam uzyskać tego efektu. Któregoś dnia przyjaciółka podarowałam mi top z Kiko, który miał dawać efekt żelowych paznokci. Lakier faktycznie bardzo nabłyszcza, a do tego dobrze utrwala manicure. Jest wydajny, konsystencja jest dosyć gęsta, ale pracuje się nim bardzo dobrze. Buteleczka jest solidna, a pędzelek nie jest ani szeroki ani wąski, można powiedzieć, że jest taki w sam raz. U mnie sprawdził się bardzo dobrze i będę go każdemu polecać. :)



Macie swoich ulubieńców jeśli chodzi o bazę/odżywkę i top coat do paznokci? Do następnego wpisu ♥

kwietnia 13, 2017

Ściąganie hybryd

Ściąganie hybryd


Ostatnio pisałam tutaj jak zrobić hybrydy, a więc teraz przyszła pora na rady dotyczące ich ściągania. Uczyłam się na swoich błędach i dam Wam kilka porad, abyście nie zniszczyły swoich paznokci tak jak mi się to zdarzyło.



KROK 1: Aby ściągnąć hybrydy potrzebujemy pilnik, aceton, płatki kosmetyczne i folię aluminiową. Ja jeden płatek tnę na 4 części, a folię rozdzieram na dosyć małe kawałki, ale takie żeby dało się nimi owinąć palec. Polecam aceton, który pokazałam na zdjęciu. Ma on nawet przyjemny zapach, jest wydajny i szybko rozpuszcza lakier.



KROK 2: Top coat piłujemy pilnikiem. Jest to coś, co jest niekoniecznie potrzebne, ale dzięki temu szybciej możemy ściągnąć lakier hybrydowy. Po spiłowaniu moczymy płatek acetonem/ removerem, nakładamy na paznokieć i owijamy palec folią aluminiową. 


KROK 3: Co jakiś czas sprawdzamy jak idzie rozpuszczanie lakieru. U mnie całkowite odejście hybrydy zajmuje jakieś 10 minut. Dodatkowo często po trochu ściągam lakier, ale tak żeby nie drapać gołego paznokcia! I coś mega ważnego, czyli NIE ODRYWAMY lakieru!!, bo popsujemy sobie paznokcie.


KROK 4: Kiedy lakier odejdzie np.: drewnianym patyczkiem odsuwamy pozostałości. Lakier powinien odchodzić bez problemu. Pewnie zostanie odrobina bazy, więc dobrze jest użyć bloczka polerskiego, aby pozbyć się lakieru, ale pamiętajcie nie piłujcie mocno paznokcia, bo ucierpi na tym. Po ściągnięciu lakieru przemywamy paznokcie cleanerem albo po prostu idziemy umyć dłonie. Potem warto posmarować paznokcie i skórki oliwką albo po prostu pomalować paznokcie odżywką i posmarować dłonie kremem zwracając szczególną uwagę na skórki.



<- A tak wyglądają moje paznokcie po ściągnięciu lakieru hybrydowego, Są w dobrym stanie co mnie bardzo cieszy.
To już wszystko na temat ściągania lakieru hybrydowego. Jest to proste i nie trwa aż tak długo. Ważne jest, abyście nie drapały i nie odrywały lakieru, bo paznokcie będą miały plamki, będą słabe i miękkie. Nie polecam też długiego trzymania wacika z acetonem na paznokciu, bo aceton bardzo niszczy paznokcie. 



A Wy jak ściągacie hybrydy? Macie może dla mnie jakieś rady? Czekam na komentarze i do zobaczenia. <3


marca 24, 2017

Oddałam włosy!

Oddałam włosy!


Od dłuższego czasu chciałam oddać swoje włosy na fundację, ale ciągle brakowało mi odwagi, uważałam, że moje włosy się nie nadają, a do tego bałam się tak dużej zmiany. Zawsze miałam puszyste włosy i głównie dlatego je zapuszczałam. Chciałam, żeby były jak najbardziej obciążone, bo wtedy nie wyglądałabym jak pudelek. Jednak w tym roku moim postanowieniem było przełamanie się i ścięcie wymaganych 25 cm. Jak postanowiłam tak zrobiłam. Włosy obcięłam dokładnie 20.02.2017 r. i od tego czasu minął już trochę ponad miesiąc. Na początku moje włosy były tak krótkie, że przy wyższym kucyku praktycznie połowa włosów była poza gumką. Teraz nie mam problemu ze spięciem całości włosów i bardzo się z tego cieszę, bo widzę jak szybko rosną. 

Opowiem Wam o tym jak wygląda ścięcie i jak postępować kiedy obcinamy włosy w domu, a nie w salonie, który współpracuje z fundacją Rak'n'Roll. 

Pierwszym i bardzo ważnym krokiem jest umycie włosów i NIE nakładanie odżywki. Włosy muszą być umyte zwykłym szamponem, a wszystkie odżywki do spłukiwania, bez spłukiwania, w sprayu czy olejki w tym momencie schodzą nam z drogi. 

Drugą rzeczą jest odmierzenie od końcówek wzwyż co najmniej 25 cm i zaplecenie kilku (w moim przypadku 11) warkoczyków. 

Następnie należy na wysokości 1-2 cm nad gumką obciąć warkoczyki. Ważne jest, aby oznaczyć końcówki i nasadę włosów poprzez wsadzenie karteczki za gumkę. (ja na zdjęciu jeszcze tego nie zrobiłam)

Na stronie fundacji znajduje się oświadczenie, które trzeba wydrukować, wypełnić wysłać razem z włosami. Znajduje się na nim zgoda o nieodpłatnym oddaniu włosów. Możemy również wyrazić chęć na otrzymanie podziękowania drogą mailową, jednak ja tego nie chciałam, bo na podziękowanie możemy czekać nawet kilka miesięcy.

W salonie współpracującym z fundacją często możecie obciąć włosy za darmo jeśli potem wyrównujecie je tak, aby były ścięte na prosto. Dodatkowe usługi najczęściej są płatne. Salon wysyła włosy, a pracownice/ pracownicy dokładnie wiedzą jak należy postępować przy ścinaniu i wysyłaniu włosów. 


A co jeśli obcinam w domu? Wtedy postępujesz tak jak opisałam to wyżej, zabezpieczasz warkoczyki, aby nic im się nie stało, dajesz oznaczenie, gdzie są końcówki, a gdzie nasada, dołączasz oświadczenie i pakujesz w kopertę. Na stronie fundacji znajduje się adres na który należy wysyłać wszystkie paczuszki. 
Niestety nie ma możliwości zobaczenia powstałej peruki co mnie troszkę zawiodło. 


Moje włosy po obcięciu sięgały mi troszkę za obojczyki. Mimo, że zawsze były mocno puszyste to teraz wcale aż tak się nie puszą, a to mnie bardzo cieszy. Bałam się, że będę musiała chodzić tylko w kucyku tym bardziej, że zimą jest duża wilgoć, która mocno działa na włosy i powoduje ich puszenie.  Włosy bardzo odżyły, są zdrowe, lśniące i nie mam problemu z ich układaniem. Jestem zadowolona z tego jakie są, cieszę się, że zdecydowałam się na obcięcie i mam zamiar zrobić to w przyszłości ponownie, ale teraz chcę się nacieszyć krótkimi włosami i trochę z takimi pochodzić. :) 






października 28, 2016

Tanie kosmetyki, które warto kupić

Tanie kosmetyki, które warto kupić


Dzisiaj pokażę Wam kilka kosmetyków,
które bardzo lubię. Produkty kosztowały nie za wiele, więc pewnie każda z Was może sobie na nie pozwolić. Używam ich do codziennego makijażu i póki co żadnego z tych kosmetyków nie zamieniłabym na inny. Do tego są łatwo dostępne za co mają u mnie dużego plusa. Część z nich możecie dostać w Rossmannie, a to świetna okazja żeby kupić je podczas trwania przyszłej promocji -49%. Pozwólcie, że podzielę je na dwie kategorie: jedna to kosmetyki do twarzy, a druga do oczu. I zaczynamy. ♥




Zacznijmy od kosmetyków do twarzy. Ciągle poszukuję w 100% idealnego fluidu, a te które mam po nałożeniu błyszczą się, więc muszę je przypudrować. Na początku używałam pudru z Synergrenu, ale już go nie ma i jego miejsce zastąpił praktycznie identyczny puder z Isany. Jest to puder prasowany, który ma standardowe opakowanie z gąbeczką, którą bardzo lubię. Jego cena to około 8 zł w Rossmannie. Puder jest wydajny, dobrze matowi i dodaje lekkiego koloru naszej buzi. Używam takiego pudru już bardzo długo i raczej go nie zmienię. :) Druga rzecz to bronzer Honolulu z W7. Jest on chyba najciężej dostępny z tych wszystkich kosmetyków. Ja go mam z jakiejś kosmetycznej strony internetowej gdzie kosztował standardowo około 15 zł. Produkt  ma ładny brązowy kolor, a jego intensywność można dobierać według swojego upodobania. Nie ukrywam, że mógłby mieć odrobinę chłodniejszy odcień, a wtedy byłby na prawdę idealny. Jest bardzo wydajny i dobrze się z nim pracuje. Ostatnią rzeczą jest rozświetlacz z Lovely. Na pewno możecie go dostać w Rossmannie za około 10 zł. Sam rozświetlacz bardzo dobrze się sprawdza. Ma wiele drobinek przez co jest intensywny. Jak na takie produkty przystało jest bardzo wydajny, dobrze się z nim pracuje i daje nam świetne rozświetlenie. Co do opakowania to powiem tyle, że przy pierwszym upadku "szybka" wyleciała, a produkt się pokruszył. Działa na tyle dobrze, że jestem w stanie mu to wybaczyć. :D 



Teraz czas na kosmetyki do oczu. Pierwszą rzeczą jest tusz z

Lovely, który uwielbiam. Kupuję go w Rossmannie za około 10 zł. Tusz na początku jest bardzo mokry i niezbyt przyjemnie się nim pracuje, ale ja go zawsze otwieram i zostawiam żeby trochę podeschnął. :) Gdy już podeschnie praca z nim to sama przyjemność. Bardzo dobrze rozczesuje, pogrubia, podkręca i wydłuża rzęsy oraz nadaje im głęboki czarny kolor. Produkt wystarcza na długo, nie osypuje się i dobrze się go zmywa. Radzę uważać osobom, które mają małą styczność ze szczoteczkami silikonowymi, bo na początku może Wam ona nie raz wylądować w oku. Druga rzecz to cienie z MUR, a dokładniej paletki iconic 2 i 3. Obie paletki używam bardzo często do makijażu codziennego i "wyjściowego". Kolory można ze sobą mieszać na wiele sposobów i zawsze dobrze wyglądają. Cienie mają dobrą pigmentację, długo trzymają się na powiekach, a osypują się tylko te brokatowe. W jednej paletce jest 12 cieni, a ich cena to około 22 zł. Takie paletki możecie dostać w drogeriach internetowych oraz w stacjonarnych.




A Wy jakie tanie i dobre kosmetyki mogłybyście polecić? 

października 27, 2016

Ulubieńcy ostatnich tygodni

Ulubieńcy ostatnich tygodni



Hej, dziś przychodzę do Was z ulubieńcami ostatnich tygodni.
Nie jest ich wiele, ale są to rzeczy z
którymi na prawdę się polubiłam i często ich używałam.
Znajdzie się tu coś z kosmetyków i z biżuterii, czyli
rzeczy typowo kobiece. :)
Mam nadzieję, że coś Wam
wpadnie w oko i same zechcecie coś
przetestować, a uważam, że warto. :)
Już nie przedłużam i zapraszam do lektury!




Od czasu kiedy zaczęłam robić hybrydy szukałam na prawdę dobrego acetonu, który szybko ściągnie lakier. Przetestowałam kilka i żaden nie zadowolił mnie w 100%. W końcu znalazłam dużą butelkę acetonu kosmetycznego za którą zapłaciłam tylko 7,50 zł. Kupiłam go w drogerii niedaleko mnie. Nie widziałam go w innych drogeriach, ale nie ukrywam, że jakoś specjalnie go nie szukałam. Aceton jest bardzo wydajny, ma przyjemny zapach kokosa i na prawdę szybko ściąga lakier. Jestem z niego zadowolona i chyba nie zamienię go na żaden inny. ♥




Co jakiś czas mam manię na używanie maseczek i gustuję w naprawdę różnych tym bardziej, że moja twarz nie jest bardzo problematyczna i wymagająca. Bardzo lubię maseczki z Ziaji. Nie dość, że są tanie to działają świetnie. Po ich użyciu moja skóra jest bardzo miękka, miła w dotyku no i pachnąca. :) Ostatnio skusiłam się też na peeling z Perfecty i tu też się nie zawiodłam. Peeling jest gruboziarnisty, a takie lubię najbardziej. Dobrze zdziera naskórek, nie śmierdzi i wystarcza na dwa użycia. 



Jednym z nowszych zakupów są mgiełki z Avonu. Miałam ich już wiele i w różnych zapachach. Tym razem skusiłam się na karambolę i kokos, a także na zapach kwiatu wiśni. Jedna taka mgiełka nie jest droga, bo kosztuje 7,99 zł. Mam tym mgiełkom do zarzucenia dwie rzeczy. Pierwszą jest to, że na początku czuć alkohol, ale po chwili już go nie ma i możemy zachwycać się danym zapachem. Drugą rzeczą jest trwałość produktu. Zapach szybko znika z naszego ciała, ale buteleczki są na tyle małe, że praktycznie wszędzie się zmieszczą i zawsze możemy się spryskać mgiełką ponownie. Poza tym są bardzo wydajne, praktyczne i poręczne, a do tego pachną na prawdę przepięknie. ♥


Przedostatnia rzecz to olejek do włosów Kardashian beauty. Olejek ma malutkie opakowanie, ale jest bardzo wydajny. Jedna kropla wystarczy żeby posmarować nim całe włosy. Po użyciu są one błyszczące, miękkie i przede wszystkim nie wyglądają jak tłuste. Jestem z niego bardzo zadowolona, bo nawilża włosy, a ich nie wysusza jak to niektóre tego typu produkty.

Ostatnim ulubieńcem są pierścionki. Zawsze podobały mi się pierścionki u kogoś na dłoni, ale u mnie już niekoniecznie, a do tego nie byłam do nich przyzwyczajona i źle mi się je nosiło. Ostatni przełamałam się i zaczęłam codziennie jakiś ubierać. Po pierwszym dniu moje palce się przyzwyczaiły, a mi się nawet podoba jak wyglądają, gdy mam je założone.








A jacy są Wasi ulubieńcy? Podzielcie się tym w komentarzach ♥

października 26, 2016

DIY, czyli prosty sposób na...

DIY, czyli prosty sposób na...


Dziś o czymś z kategorii DIY, czyli zrób to sam. Może nie jestem bardzo uzdolniona ani kreatywna, ale czasami coś wpada mi do głowy i okazuje się, że to całkiem fajny i przydatny pomysł.



1. Przechowywanie kolczyków- wkrętek. Zawsze miałam problem ze znalezieniem odpowiedniego miejsca na przechowywanie moich kolczyków. W pudełku leżały luzem i wszystkie się mieszały, a nawet jak je razem spięłam to zanim znalazłam te odpowiednie to minęło trochę czasu. Aktualnie przechowuję je w pudełku po naszyjniku. W pudełku była gąbeczka do której powbijałam swoje kolczyki i teraz bez problemu wybieram te które akurat potrzebuję. Wieczorem odkładam je w to samo miejsce, a dzięki temu panuje tam porządek, no a znajdowanie ich zajmuje mi dosłownie kilka sekund. :)




2. Skarbonka z pudełka. Nie jest to najlepszy i najbardziej
kreatywny pomysł, ale u mnie sprawdza się już długo.
Nigdy nie znalazłam odpowiedniej skarbonki do której mogłabym wrzucać drobne, aż do czasu jak wpadło mi w ręce pudełeczko z pokrywką. Jest przeźroczyste, małe i ładnie prezentuje się na półce. Obwiązałam je kokardką żeby nie było tak pusto i smutno. Wykonanie mojej skarbonki zajęło 30 sekund, a myślę, że jest na prawdę fajna. 




3. Pudełko na prezent. Praktycznie każdy kartonik sobie zostawiam i wykorzystuje go w późniejszym czasie jako opakowanie na prezenty. W swojej kolekcji mam te mniejsze i większe kartony, które ładnie opakowuje i chowam do nich prezenty. Wystarczy papier do pakowania i odrobina czasu, a karton może pełnić na prawdę fajną funkcję. 



4. Pojemniki po świeczkach. Bardzo często świeczki mają fajne pojemniki, które można wykorzystać na wiele
sposobów. Ja je wykorzystuje jako świeczniki, pojemnik na pędzle i inne kosmetyki, a także trzymam w nich długopisy, ołówki i zakreślacze. Niektóre pojemniki świetnie sprawdzą się jako szklanki. Sposobów na użycie ich jest na prawdę wiele. :)




Jeśli macie jakieś ciekawe i proste pomysły 
to podzielcie się nimi w komentarzach. :) 
Miłego dnia ♥

października 24, 2016

Hybrydy, czyli co i jak?

Hybrydy, czyli co i jak?



Większość z Was pewnie słyszało o hybrydach. W internecie jest mnóstwo wpisów/ filmików o tym jak je wykonywać, ale myślę, że warto dodawać takie posty, bo może dowiemy się czegoś więcej no i można też dzielić się swoimi radami. :)

Hybrydy możemy wykonać u kosmetyczki, ale również nie jest to problem, żeby zrobić je samemu. Zacznijmy od tego co jest potrzebne do zrobienia paznokci hybrydowych.


  • Na pewno potrzebujemy lampę UV albo LED przeznaczonej do utwardzania lakieru czy żelu. Możemy je dostać w wielu miejscach. Kupimy je na allegro, olx, internetowych drogeriach kosmetycznych, a także w kosmetycznych sklepach stacjonarnych.
  • Kolejną potrzebną rzeczą są lakiery hybrydowe. One są również szeroko dostępne. Możemy kupić je w wyżej wymienionych miejscach, a także na grupach np.: na Facebooku.
  • Bloczek polerski nie jest niezbędny, ale warto go mieć. Potrzebny jest do zmatowienia płytki paznokcia, a robimy to po to, aby lakier dłużej się trzymał na naszych paznokciach.
  • Warto zaopatrzyć się w cleaner, którym przemywamy lepką warstwę. Potrzebujemy też waciki. Wiele osób poleca waciki bezpyłowe, ale u mnie się one nie sprawdzają.

KROK 1:
Przygotowujemy paznokcie, czyli usuwamy stary lakier, odsuwamy/ wycinamy skórki i matowimy płytkę. Po zmatowieniu odtłuszczamy paznokieć cleanerem i czekamy aż odparuje z paznokci. 






KROK 2: Nakładamy bazę i utwardzamy ją w lampie. Czas utwardzania zależny jest od tego jaką mamy lampę. Przy zakupie- w instrukcji powinna być zamieszczona informacja ile wynosi czas utwardzania lakieru.










KROK 3: Nakładamy lakier w wybranym przez siebie kolorze i znowu utwardzamy go. Często wystarczą dwie warstwy lakieru do pełnego krycia, ale to zależy od lakieru.


KROK 4: Malujemy paznokcie top coatem i ponownie utwardzamy go w lampie.




KROK 5: Paznokcie odtłuszczamy cleanerem i gotowe. :)








Wykonanie nie zajmuje wiele czasu, a mamy spokój z malowaniem na co najmniej 2 tygodnie. Dajcie znać czy robicie taki manicure, a także jakie wpisy chciałybyście tu zobaczyć. :)
Copyright © 2016 PAULINOOWO , Blogger